Gmina wejherowo

Aktualności

Kaszubskie Opowieści

W ramach warsztatów teatralnych, w auli Samorządowego Gimnazjum w Bolszewie odbyło się spotkanie z Bożeną Borek, aktorką Teatru Nowego w Słupsku. Uczestniczyli w nim także młodzi dziennikarze z warsztatów filmowo-fotograficznych, którzy przeprowadzili z Panią Bożeną Borek wywiad.

W aktorstwie nie ma udawania

O tym czy uroda jest niezbędna do wykonywania zawodu aktora i dlaczego dzieci są bardziej wymagającą publicznością z Bożeną Borek, aktorką Teatru Nowego w Słupsku rozmawiały Ada Galhun i Małgosia Borowiec

Dobry aktor to..
Bożena Borek: Liczą się tutaj cechy wrodzone i nabyte. Wrodzone to dobrze zbudowany aparat mowy. Są ludzie, którzy  rodzą się z dobrym głosem i tacy, którzy muszą nad nim trochę popracować. Aktor musi być obdarzony nośnym, silnym, mocnym głosem. Nie powinno się też seplenić. Nie trzeba być pięknym, by być aktorem. Przede wszystkim trzeba mieć talent i umiejętność przekazywania emocji.
Jakie wykształcenie jest potrzebne by zostać aktorem?
Tak naprawdę jest potrzebny dyplom aktorski. Najprościej jest zdać państwową szkołę teatralną.
Jakie są plusy i minusy bycia aktorem?
Doba ma 24h, śpimy 8h. Codziennie są dwie próby po 4h lub próba i spektakl. Pozostałe 8h zostaje na wszystko inne: rodzinę, zainteresowania, hobby, odpoczynek, pranie, sprzątanie. My o prostu  musimy kochać to, co robimy, bo zajmuje nam to 1/3 dorosłego życia! Aktorzy kochają swój zawód, niechętnie się zwalniają i biorą zwolnienia lekarskie.  Nawet jak są chorzy, nie rezygnują z występów. Wiemy, że nie można zawieść widza, który kupił bilet miesiąc wcześniej i dla niego wyjście do teatru to duże wydarzenie. Nawet chorzy i z gorączką gramy na scenie. Widzimy w tym plusy i minusy. Plus jest taki, że robimy to, co naprawdę lubimy. Pracujemy z różnymi ludźmi, w różnych relacjach. W każdym spektaklu mamy innych partnerów, chociaż to są często nasi koledzy, których znamy, to odkrywamy, że potrafią być zupełnie inni i to jest cudowne, fascynujące. Minus w przypadku kobiet jest taki, że mają bardzo mało czasu dla swoich dzieci, na dom.
Czy aktorstwo przydaje się w codziennym życiu?
To jest ciekawe pytanie. W pytaniu jest zawarte założenie, że aktor udaje, a w życiu trzeba poudawać i takie założenie jest błędem. Ja uważam, że moje aktorstwo bardzo mi się przydaje w życiu, jednak nie dlatego, że znam metody i techniki służące do oszukiwania. Z obserwacji wiem, że aktorzy dużo mniej udają w życiu niż ludzie innych zawodów. Mam wrażenie, że ludzie ze środowiska aktorskiego, a szczególnie aktorzy są w życiu prywatnym bardziej otwarci i uczciwi niż ludzie z innych środowisk zawodowych. To się nazywa asertywny stosunek do ludzi i życia. Aktorstwo daje taką świadomość, że tak naprawdę szkoda życia na udawanie.

W jakich sztukach najbardziej lubi Pani grać?
Ja uwielbiam zarówno teatr klasyczny jak i  współczesne farsy, które są bardzo męczące fizycznie, bo jest w nich ruch, tempo. Chyba lubię wszystko. Jeżeli czegoś nie lubię to nie lubię teatru formy, lubię teatr emocji. Natura obdarzyła mnie warunkami fizycznymi klasyki. Ja jestem dość wysoką kobieta, w teatrze mówi się postawną, przystojną. Mam też dość silny, niski głos więc mogę swobodnie grać w klasyce.

Jakie emocje jest najtrudniej pokazać?
Najtrudniej pokazać emocje na granicy, te pośrodku czyli napięcie, lęk i odwagę jednocześnie.  Prawdziwy lęk czy prawdziwą odwagę nie jest trudno zagrać, bo są to emocje skrajne, bardzo wyraziste. Bardzo przydaje się tu warsztat. Średnie i mieszane emocje są najtrudniejsze do pokazania.
Ma Pani rady dla młodych aktorów?
Mnóstwo. Przede wszystkim jeśli macie takie zainteresowania, koniecznie działajcie w jakimś kole teatralnym. Aktorem się nie jest solo. Trzeba się nauczyć grać w grupie. Emocje są ważne. Najważniejsza rada: zapisać się do grupy teatralnej i tworzyć razem teatr, poza tym pójść do logopedy, pójść do ortodonty, do laryngologa też nie zaszkodzi. Dobrze jest utrzymywać formę fizyczną, uprawiać sport. Sprawność w tym zawodzie jest niezbędna.
Gdyby miała Pani drugą propozycje wyboru pracy, co by Pani wybrała?
Pewnie też aktorstwo. Ale też mam zawód, który mi się marzy, byłabym astrofizykiem. To też pasja. Na pewno bym wybrała prace z pasją, a nie zawód, w którym coś mechanicznie się wykonuje.
Kto jest lepszym widzem, dorośli czy dzieci?
Nie ma takiego rozgraniczenia. Trochę innymi technikami gra się dla młodego widza, podobno łatwiej jest go oszukać, ale też młody widz najłatwiej demaskuje fałsz, młody widz się wierci i gada jeśli spektakl jest chałturą. A starszy widz wie, że trzeba grzecznie siedzieć, więc on nie zdemaskuje fałszu na scenie. Jednego i drugiego widza traktujemy tak samo poważnie.
Czy ma Pani jakieś sposoby na powstrzymanie tremy przed występem?
Każdy ma różne. Dopóki siedzę w garderobie nie mam tremy, denerwuje się w momencie kiedy wchodzę w kulisy. Gdy zaczyna się trema, to na pewno robię coś z dłońmi po to, żeby one za chwile na scenie były w miarę spokojne, luźne i szły zgodnie z ciałem, poddaje je więc pewnemu wysiłkowi. W kulisach mogę wywołać sobie sztuczne ziewnięcie, to bardzo rozluźnia gardło, i ładnie nabłyszcza oczy. Kiedy słyszę już, że mam wyjść na scenę, w momencie kiedy robię pierwszy krok, nie myślę o tremie.
Jakie są największe problemy związane z aktorstwem?
To jest zawód wiecznie stresujący. Ponieważ to jest nasza pasja, chcemy grać wielkie role, a zwykle w jednej sztuce jest jedna, dwie, trzy duże role, a dwadzieścia to role drugo, trzecioplanowe, epizody. Każdy chce grać główną role. Stresujące jest też czekanie. Jesteśmy ciągle oceniani, a to jest straszna presja. Minusem tego zawodu jest życie w ciągłym stresie.

zobacz zdjęcia ze spotkania!


Rozmowa z Robertem Wentą, instruktorem zajęć rzeźbiarskich

 


Dlaczego pan wybrał kierunek  tej dziedziny sztuki ?

Odp: Głównie dlatego, że w pewnym momencie stwierdziłem, że mam do tego najlepsze predyspozycje. Nigdy nie interesowała mnie architektura. Malować też nie lubię. Rysowanie nie uważam za pełnoprawną dyscyplinę sztuki. Doszedłem do wniosku, że najlepiej wychodzi mi rzeźbiarstwo.

Czym inspiruje się Pan podczas tworzenia?

Ogólnie historią sztuki czyli tym co ludzie zrobili przede mną. Chcę w  jakiś sposób ustosunkować się do prac moich poprzedników,  opierać się na nich. Od czasu do czasu lubię zaglądać do tekstów kultury np. Pisma Świętego czy mitologii greckiej.

Czy  ma Pan swoją ulubioną rzeźbę ?

Nie mam, poza tym wszystkie moje prace mi się podobają!

Co ostatnio Pana uczniowie rzeźbili na lekcji?

Na ostatniej lekcji nie rzeźbiliśmy tylko nakładaliśmy papier w formy. Wszystkie prace oparte są na tekstach legend kaszubskich

Czy jest Pan zadowolony z uczniów z którymi pan pracuje ?

Generalnie tak.

Ile uczestników bierze udział w lekcjach rzeźbiarstwa ?

To zależy od dnia, nie zawsze jest ta sama frekwencja, na liście mam 16 osób.

Czy dobrze się Panu z nimi współpracuje ?

Generalnie tak, zależy od dnia, jak przy każdej pracy.

Czy oprócz rzeźbiarstwa ma Pan inne zainteresowania?

Tak, głównie interesuje się historią.

Czy lubi Pan swoją pracę?


Robię to, co lubię i mam z tego satysfakcję, dobrze się czuję w tym zawodzie.

Wywiad przeprowadziły : Weronika Czerwionka , Dominika Kankowska i Martyna Formella


22 października grupa uczestnicząca w warsztatach dziennikarskich, wraz opiekunami odwiedziła siedzibę lokalnej telewizji – Twojej Telewizji Morskiej. Podczas wizyty, udało się przeprowadzić wywiad z Danielem Zaputowiczem, operatorem i realizatorem TV


Jest Absolwentem Wydziału Sztuk Pięknych na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Od lutego 2002 roku pracuje w TTM na stanowisku operatora i realizatora TV.

Jak zaczęła się pana przygoda z dziennikarstwem?

– W pierwszej klasie ogólniaka usłyszałem o kółku telewizyjnym organizowanym w telewizji „Echo”. Należałem do niego trzy lata i już wtedy chciałem zostać operatorem. Skończyłem studia i zacząłem pracę w telewizji „Echo”. Po dwóch latach przeniosłem się do TTM i pracuję tutaj od prawie 10 lat.

Jakie doświadczenie potrzebne jest, by zostać dziennikarzem?

– Wykształcenie nie jest najważniejsze. Ważne, by mieć swoją pasję oraz wiedzę. Niekoniecznie trzeba być wykształconym, żeby pisać teksty, ale to bardzo się przydaje.

Jest Pan nie tylko operatorem, ale też fotografikiem. Jak zrobić dobre zdjęcie?

– Do tego potrzeba wiele lat nauki, talentu i pracy w terenie. Wiele zależy od sposobu postrzegania świata przez daną osobę. Dobry fotograf dostrzega różne rzeczy tam, gdzie nikt ich nie szuka i gdzie, teoretycznie, ich nie ma. Fotografia polega na tym, żeby rzecz z pozoru nieciekawą ująć w taki sposób, by zaintrygować i zaciekawić widza.

Jakie są plusy i minusy Pana pracy?

Zacznę od plusów, jest ich znacznie więcej. Od ponad 13 lat, kiedy pracuję w mediach każdego dnia robię coś innego. Nie nudzę się tutaj. Plusem jest też kontakt z ludźmi. Poznaję znane osoby, bywam w miejscach gdzie bez kamery nie miałbym dostępu. Po za tym wciąż wzbogacam swoją wiedzę, poszerzam horyzonty i szlifuję umiejętności. To w życiu bardzo ważne, żeby się nie zatrzymywać i kształcić cały czas. Jedynym minusem są godziny pracy-pracujemy czasem po kilkanaście godzin dziennie, kilka dni z rzędu.

Gdyby miał Pan drugą szansę wyboru pracy, co by Pan wybrał?

Dokładnie to samo!

Jak wygląda dzień Pana pracy?

Codziennie inaczej. Przychodzę rano i z koleżanką lub kolegą jadę kręcić materiał. Siadam do montażu a potem przesyłam materiały dalej. Wczoraj wiedziałem, co będę robił dzisiaj, ale dzisiaj jeszcze nie wiem, co będę robił następnego dnia. Dlatego ta praca się nie nudzi, nie ma w niej monotonii.

Ma Pan jakąś radę dla młodych dziennikarzy?

Bądźcie otwarci i miejcie swoją pasję. Dążcie do wiedzy i szukajcie jej w różnych miejscach. Przekazujcie zawsze prawdę, dobry redaktor nigdy nie zmyśla. I nie bójcie się pytać.

Rozmawiała Zuzanna Rozwadowska

zobacz zdjęcia z wizyty w TTM


Wywiad z Panią Teresą Szczodrowską – instruktorką zajęć plastycznych, prowadzonych w ramach projektu „Kaszubskie Opowieści Drzewiarza”

Pani Tenia Szczodrowska to instruktorka zajęć plastyczno-malarskich. Podczas swoich warsztatów odwiedziła kilkanaście klas w Orlu, Gościcinie i Samorządowym Gimnazjum w Bolszewie, gdzie czytała dzieciom różnorodne legendy kaszubskie. Zadaniem uczniów było wykonanie do ich treści pracy plastycznej wybraną przez siebie techniką. Najpiękniejsze prace wzięły udział w konkursie.

Jakie prowadzi Pani zajęcia?

Prowadzę zajęcia plastyczne, podczas których czytam dwie legendy kaszubskie. Następnie dzieci ilustrują ich treść. Nie narzucamy nic nikomu, ponieważ chcemy, żeby uczniowie sami myśleli i mogli się wykazać. Czytam legendy i staram się to robić tak, żeby dzieci zrozumiały przesłanie legendy. Nie musi być to namalowane, może być zrobione w kształcie znaczka. Później oglądam efekty ich pracy.

Skąd są dzieci biorące udział w tym projekcie?

Dzieci są z Gościcina, Orla i Bolszewa.

Ilu jest uczestników?

Z Gościcina jest ponad 400 uczestników, natomiast ze szkoły w Orlu jest 108 dzieci.

Jaki jest główny cel tego programu?

Celem zajęć jest wzbudzenie zainteresowania baśniami kaszubskimi. Chcemy też, by dzieci mogły wykazać się samodzielną pracą. Przy okazji odkryjemy może jakieś talenty.

Czy dzieci wykazują zainteresowanie zajęciami?

Oczywiście. Są już efekty ich pracy. Na pewno część dzieci sięgnie po legendy kaszubskie, choć z pewnością nie wszyscy. Dzieci w kolejnych legendach poznają historię i tradycje terenu, na którym teraz mieszkają.

Jaka jest atmosfera na warsztatach?

Atmosfera jest fantastyczna! Przede wszystkim spowodowana jest tym, że nie jest to  typowa lekcja. Nikt nie stawia ocen, dlatego dzieci czują się na nich swobodnie. Uczniowie bardzo grzecznie się zachowują z tego powodu, że jestem osobą z zewnątrz.

Co tworzą na zajęciach uczniowie?

Uczniowie przede wszystkim chcą wyrazić siebie i pokazać się z najlepszej strony. Nie ma brzydkich prac. Żadna praca jaką dostałam nie była byle jaka. Będzie bardzo trudno wybrać pracę konkursową, ponieważ wszystkie są świetne. Z pewnością każdy wykonał ją najlepiej jak umiał.

W każdej klasie czyta Pani inną legendę.

Dzieci jest bardzo dużo i gdybym czytała wszędzie tę samą legendę, nie byłoby to ciekawe. Wszyscy rysowaliby o tym samym. W każdej szkole czytam dwie legendy, staram się wybrać najciekawsze, a później uczniowie ilustrują wybraną z nich.

Wywiad przeprowadziła : Kornelia Ogórkiewicz z SSP Orle

Korekta : Zuzanna Rozwadowska

zobacz zdjęcia z warsztatów


Projekt GOK-u jeden z najlepszych w Polsce!


Projekt „Kaszubskie opowieści Drzewiarza”, przygotowany przez Gminny Ośrodek Kultury w Gościcinie otrzymał dofinansowanie w ramach Programu Narodowego Centrum Kultury „Dom Kultury + Edukacja Artystyczna”.  Do programu złożono 274 wnioski z domów kultury z terenu całej Polski. Propozycja GOK-u w Gościcinie wytypowana została na 8. miejscu razem z 33 artystycznymi projektami.
Założeniem projektu jest rozpowszechnianie współpracy pomiędzy instytucjami kultury, a placówkami oświatowymi. Od połowy października bierze w nim udział kilkadziesiąt uczniów ze szkoły podstawowej w Gościcinie, Orlu i Samorządowego Gimnazjum w Bolszewie. Przez niemal dwa miesiące m.in. w Gminnym Ośrodku Kultury w Gościcinie uczestniczyć będą w warsztatach teatralnych, malarskich, ceramicznych czy fotograficzno-filmowych. Przewidziane są również wyjazdy do teatrów i siedziby telewizji. Zakończenie projektu, połączonego z wystawieniem sztuki dotyczącej jednej z kaszubskich legend przewiduje się na koniec listopada.

ZOBACZ ZDJĘCIA Z WARSZTATÓW !!!